czwartek, 28 marca 2013

Magia, rasizm i władza w książce "Z mgły zrodzony" Brandona Sandersona

To nie będzie recenzja ani komentarz. Te formy w ogóle nie są dla mnie punktem odniesienia: jeśli ktoś chce przeczytać o książce, którą chcę omawiać, o jej fabule, bohaterach (całkiem interesujących, przy okazji) odsyłam do innego miejsca, bo tutaj nie znajdzie tego, czego szuka. Tekst poświęcony będzie jednak książce, lecz chciałbym ugryźć ją z dość specyficznej perspektywy: przyjrzeć się temu, co zdawałoby się ujęte na marginesach, choć cały czas obecne i odgrywające dużą rolę. Na warsztat wezmę książkę fantasy Z mgły zrodzony (Mistborn) Brandona Sandersona. Chociaż nie jest ona przeznaczona wyłącznie dla dorosłego widza, zawiera pewne bardzo dojrzałe, ciekawe kwestie, które szczególnej wartości nabierają w zestawieniu z doświadczeniami cywilizacji europejskiej i w świetle pewnych idei filozoficznych. Interesować mnie będą dwie podstawowe w fabule zagadnienia (z grzeczności zaznaczę tylko, że będą spoilery, co prawda nie duże, ale będą): magia i rasizm, których analiza będzie stanowić przyczynek do zarysowania (przy okazji, bardzo pobieżnego) wyłaniającego się z książki, lecz nigdy nie wyrażonego explicite nowego typu władzy, na który chciałbym spojrzeć po trosze z perspektywy Michela Foucaulta. Z oczywistych względów nie mógł on znaleźć się w pracach wspomnianego francuskiego filozofia: Foucaulta nie tyle nie interesowała fikcja (sam podział na fikcję i rzeczywistość był przecież dla niego cokolwiek wątpliwy), lecz przyglądał się on tym relacjom dominacji i hierarchii, które występowały przede wszystkim w Europie na przestrzeni dziejów. Nie ulega jednak wątpliwości, że sam słownik i koncepcja Foucaulta mogą tutaj znaleźć zastosowanie, zaznaczyć chcę tylko, że nie będzie to bardzo głęboka analiza. Nie tu na to miejsce.

1. Sanderson w swojej książce przedstawia zupełnie nową, a przez to oryginalną, formę magii. Wiąże się ona ściśle z metalami (pierwiastkami chemicznymi), z których mag może czerpać moc. Ze względu na sposób użycia metali wyróżnić można (przynajmniej na łamach pierwszej książki) dwa rodzaje magii: allomancję i feruchemię. Pierwsza polega na tym, że mag (allomanta) połyka konkretne metale, najczęściej wymieszane ze sobą w specjalnej butelce, i „spala” (rozkłada na pierwiastki) je w żołądku, przy czym jest osiem podstawowych metali, z których każdy zapewnia inne zdolności. Przykładowo, cyna pozwala allomancie na wzmocnienie wszystkich zmysłów, w szczególności wzroku i słuchu, co pozwala stać się magowi idealnym skrytobójcą, zaś oddziaływanie cynku sprowadza się do rozpalania uczuć innych ludzi: strachu, smutku, szczęścia, itd., umożliwiając kontrolowanie całych tłumów i podżeganie ludzi do podjęcia konkretnych zachowań. Wykorzystanie allomantycznych umiejętności uzależnione jest jednak od zasobności metalu do spalania i samego metalu, jako że niektóre metale spalają się szybciej, inne wolniej; niemniej jednak, im większą ilość metalu allomanta połknie, tym dłużej będzie mógł używać magii. Trzeba jednak mieć na uwadze, że moc metali jest największa wtedy, gdy metal jest najczystszy (tzn. bez domieszek innych metali, w szczególności bez metali, których nie da się spalać) i gdy stop zawiera dokładnie takie ilości metali, jakie powinien (np. cyna z ołowiem zapewnia najlepszy efekt wtedy, gdy proporcja cyny do ołowiu wynosi 91 do 9), tym bardziej, że połknięcie nieodpowiedniego metalu może nawet zabić. Oczywiście, nie każdy allomanta będzie korzystać z metali z taką samą wprawą i w ten sam sposób, dużo zależy od wrodzonych zdolności i doświadczenia, np. im lepszy allomanta, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ofiara odczuje, iż jej uczucia są pobudzane lub tym bardziej wzmocnione będą zmysły.
Na zupełnie innej zasadzie działa feruchemia. Jeśli w allomancji mag uzyskuje moc, czerpiąc energię z zewnętrznego źródła, tak feruchemicy odkładają w metalach swoją własną energię, żeby później móc z niej czerpać. Oznacza to, że mag nie korzysta z zewnętrznego źródła, lecz gromadzi w metalowym zbiorniku (pierścień, obręcz) np. swoją siłę, młodość, wzrok, itd., które później może wykorzystać, żeby stać się przez chwilę silniejszym, młodszym, uważniejszym. Jako że feruchemia odzwierciedla zasadę równowagi, gromadzenie energii feruchemik musi okupić osłabieniem: jeśli chce mieć większą siłę, musi zmagazynować swoją własną energię życiową w zbiorniku, lecz w czasie ładowania sam będzie osłabiony (odpowiednio w przypadku młodości będzie musiał stać się starszy, gdy ładuje zbiornik). Nie dochodzi więc tutaj do zyskania (jak w allomancji) czy straty energii, lecz zostaje ona zachowania z tym jednak zastrzeżeniem, że zmienia się jedynie czas i miejsce ich wykorzystania.

2. Magia nie jest, jednakże, przeznaczona dla każdego. Społeczeństwo przedstawione w książce dzieli się na dwie podstawowe grupy: szlachtę i skaa. Szlachta to potomkowie tych ludzi, którzy pomogli Ostatniemu Imperatorowi – władcy kontynentu, na którym ma miejsce akcja – zdobyć władzę. W podzięce za ich zasługi Ostatni Imperator obdarował dziewięciu swoich najbliższych zwolenników sztuką allomancji, którą przekazywali oni z pokolenia na pokolenia wraz ze swoimi genami. Oznacza to, że jedynie ci, w których żyłach płynie krew szlachty, mają możliwość stać się allomantami. Szlachta (przynajmniej na pierwszy rzut oka) sprawuje władzę, zasiada na ważnych stanowiskach i panuje nad resztą społeczeństwa. Z drugiej strony mamy skaa, którzy nie mogą posiadać żadnych allomantycznych zdolności: są to potomkowie tych, którzy nie poparli Ostatniego Imperatora w momencie, gdy przejmował on władzę. Za karę za to przewinienie stali się oni poddanymi, pracując na polach i w kopalniach dla szlachty. Traktuje się ich z całą brutalnością, jaka była udziałem niewolników.
Ten podział społeczny nie jest wyłącznie wynikiem podboju jednej klasy przez drugą. Podbój ten był możliwy raczej z powodu różnic genetycznych między szlachtą a skaa. Różnice te pojawiły się ze względu na wstawiennictwo Ostatniego Imperatora, którzy skorzystał ze swojej niemal boskiej mocy, żeby zmienić kod genetyczny zarówno szlachty, jak i skaa. Szlachta może używać zdolności allomantycznych, jej przedstawiciele są bardziej inteligentni, wyżsi, a także mniej płodni, co miało zapobiec rozprzestrzenianiu się allomancji, która mogłaby zagrozić władzy Ostatniego Imperatora. Skaa zaś nie mogą używać allomancji, są mniej inteligentni, niżsi, silniejsi i wytrzymalsi, a przede wszystkim bardziej płodni, żeby mogli służyć szlachcie, przez którą są permanentnie uciskani i utrzymywani w stanie marazmu, co ma zapobiec wybuchowi powstań i rebelii. Jak widać, różnice między szlachtą a skaa są natury rasowej, a samo społeczeństwo przedstawione w książce jest rasistowskie: jedna klasa – nadrzędna rasowo – sprawuje władzę nad klasą rasowo podrzędną, której odmawia się nie tylko możliwości awansu społecznego, ale którą również pozbawia się jakichkolwiek perspektyw na zmianę.

3. Zadać można pytanie, co sprawia, że znacznie liczniejsi skaa uginają się pod naporem szlachty, tzn.: dlaczego skaa tkwią w takim marazmie, że nie podnoszą ręki na swoich ciemiężycieli? Oczywiście, rebelie i bunty się zdarzają, co więcej trwają niemal cały czas, ale bierze w nich udział zdecydowanie niewielki odsetek ludności, co przekłada się na niepowodzenia wysiłków wyzwoleńczych. Zwrócić trzeba jednak uwagę, że to nie szlachta jest obiektem nienawiści i strachu wszystkich skaa, że to nie przeciwko niej buntują się rebelianci oraz że sama szlachta znajduje się w gruncie rzeczy w pozycji niewolnika w stosunku do znacznie potężniejszej mocy (brak oporu ze strony szlachty wytłumaczyć można tym, że obecny stan stosunków społeczno-politycznych zapewnia jej dostatnie życie i spełnienie niektórych ambicji, szczególnie gospodarczych). Wszyscy znajdują się pod wszechogarniającą kuratelą aparatu panowania Ostatniego Imperatora, który nie tylko jest głównym dzierżycielem władzy (sic!), ale również głową Kościoła: Stalowego Zakonu.
Ich władza jest tym potężniejsza, że są one nierozdzielne: hierarchia Kościoła w dużym stopniu odpowiada hierarchii państwa, w związku z tym ich rozgraniczanie jest pozbawione sensu. Wystarczy stwierdzić, że ramieniem Ostatniego Imperatora jest Stalowy Zakon, na który składają się dwie grupy: stalowi inkwizytorzy i obligatorzy. Ich zadaniem jest kontrolowanie odpowiednio skaa i szlachty. Stalowi inkwizytorzy polują na skaa, którzy potrafią używać allomancji, gdyż są oni konieczni do stworzenia kolejnych inkwizytorów (pozwolę sobie pominąć techniczne szczegóły tego mechanizmu). W tym celu posiadają ogromną moc, zarówno allomantyczną (wzmożona siła, nieodczuwanie bólu), jak i feruchemiczną (leczenie ran), przez co są bardzo wymagającymi przeciwnikami, na pierwszy rzut oka nieśmiertelnymi, a przeciętny allomanta skaa nie będzie sobie w stanie z nimi poradzić. Z kolei obligatorzy na mocy prawa uczestniczą w każdej transakcji zawieranej przez szlachtę jako świadkowie i poręczyciele; co więcej, transakcja, której nie poświadczył obligator, zgodnie z prawem nie miała miejsca. Pozwala to Ostatniemu Imperatorowi sprawować pieczę nie tylko nad gospodarką państwa, ale również kontrolować kto mógł kogo poślubić, w co można wierzyć, itd.
Z powyższego wyłania się obraz wspólnoty przypominającej społeczności średniowieczne: mamy króla, Kościół oraz administrację: system całkowicie ześrodkowany na królu. Analogię tę popierać będzie również przypadek karania w świecie wymyślonym przez Brandona Sandersona. Ostatni Imperator stosuje bowiem „karanie monarchiczne”, które polega na publicznym przeprowadzania egzekucji (w jednej scenie takiej egzekucji ginie parę setek skaa), wyrafinowanych torturach, którymi parają się stalowi inkwizytorzy, i ogólnej koncentracji na kaźni. Karę postrzegać tutaj można jako zemstę suwerena za wystąpienie przeciwko jego woli. Z drugiej strony, nie możemy zapominać o niemal panoptycznych mackach, jakie zapuszczali obligatorzy i stalowi inkwizytorzy: wszyscy czuli się obserwowani, nawet wtedy, gdy nie było obserwatora, co prowadzi nas prosto do władzy dyscyplinarnej: władzy profesjonalistów (ekspertów) nad populacją.
Widoczne są, co więcej, dobitnie rasistowskie korzenie i środki sprawowania władzy przez Ostatniego Imperatora: kontroluje się nie tyle pojedynczego skaa i pojedynczego szlachcica, co całą populację skaa i całą populację szlachty. Wpływa się bezpośrednio na ich życie poprzez zastosowanie technik nadzoru, które za swój przedmiot biorą ciało. Przykładowo, szlachta może spółkować z kobietami skaa pod warunkiem, że kobieta ta natychmiast po stosunku zostanie zgładzona, żeby zminimalizować ryzyko narodzin skaa posiadających allomatyczne zdolności. Tym samym władza stwierdza, kto może mieć dzieci, a kto nie, reguluje jedną z najbardziej intymnych sfer życia człowieka. Drugi przykład jest bardziej skrajny, choć również dotyczy rozrodczości. Jedyna rasa parająca się feruchemią (i jako jedyna mająca do niej genetyczne predyspozycje) – Terrisanie – zostali poddani chyba najbardziej brutalnemu traktowaniu, jakie może stać się udziałem inżynierii społecznej. Każdy Terrisańczyk jest kastrowany, a rozród Terrisańczyków zależy wyłącznie od uznania Ostatniego Imperatora: oni sami – jako bezpłodni – nie mogą się rozmnażać, są zaś hodowani przy pomocy sztucznych metod zapłodnienia. To jednak nie wszystko: odebrano im również kulturę, religię i niezależność. W ten sposób Ostatni Imperator sprawuje nadzór nad dwoma źródłami zagrożenia o magicznym pochodzeniu.

4. Wszystko to składa się na wyjątkowy, a jednocześnie dosyć standardowy obraz: mamy połączenie różnych typów władzy i karania, ale nie ma w książkowym społeczeństwie nic nowego ani oryginalnego. Unikalności nabiera on dopiero wtedy, gdy do gry wchodzi dodatkowy, dotychczas niewspomniany element: magia jako środek sprawowania władzy. Po pierwsze, trzeba zauważyć, że podział inkwizytorzy-skaa i obligatorzy-szlachta nie jest wyczerpujący. Obligatorzy, którymi zostają najczęściej przedstawiciele szlachty wykazujący allomantyczne zdolności, spełniają bowiem niezmiernie istotną rolę w utrzymywaniu spoistości społeczeństwa. Ostatni Imperator, zdając sobie sprawę z przewagi liczebnej skaa, oddziałuje na ich uczucia za pośrednictwem obligatorów i ich magii: pobudza je w odpowiednich momentach i tłumi, kiedy uzna to za stosowne. Taka jest podstawowa przyczyna marazmu wśród skaa: magia służy tutaj jako środek ucisku tym potężniejszego, że – jak relacja wiedza-władza u Foucaulta – jest on zupełnie niewidoczny (albo jakby mógł ująć to Foucault: jest tak blisko i tak namacalny, że nie uświadamiamy sobie jego obecności). Efekt jest tym straszniejszy, że odbiera poczucie jakiejkolwiek wolności woli: nikt nie może być pewien, czy decyzja faktycznie należy do niego, czy przypadkiem nie została podjęta pod wpływem magii.
Po drugie i najważniejsze: kluczowa jest postać samego Ostatniego Imperatora. Jako jedyna istota mogąca władać zarówno allomancją, jak i feruchemią cieszy się on ogromną i niesłabnącą potęgą. Nie tylko jest niemal nieśmiertelny (przeżył spalenie, odarcie ze skóry i ścięcie głowy) ze względu na połączenie efektów zapewnianych przez dwie magiczne zdolności, ale również moc, jaką posiada, nie ma sobie równych: jest niewspółmiernie silny, szybki, mądry, itd. Pozwala mu to sprawować niemal osobiste rządy, rządy, które skupiają się na jego osobie. Jego władza jest więc w pewnej mierze „średniowieczna”, lecz jej „średniowieczność” dotyczy tylko paru aspektów, a przeważa element dyscyplinarny i biopolityczny. Oznacza to, że pomimo centralizacji władzy w osobie Ostatniego Imperatora, jest on w stanie dosięgnąć swoimi mackami rejonów, które zarezerwowane były do tej pory dla władzy rozproszonej, niejako „w aerozolu”, jak ciało człowieka.
Tyle moich przemyśleń na marginesach swoją drogą bardzo dobrej książki.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ciekawe, słyszałem wiele dobrego na temat "Mistborna". Jesteś kolejną osobą, która go poleca, więc chyba spróbuję.

Przy okazji - jakie są motywy działania Ostatniego Imperatora? Dlaczego zależy mu na utrzymaniu społeczeństwa akurat w takim kształcie, a nie innym? Jest to tam gdzieś wyjaśnione, czy po prostu mamy go uznać za typowego Mr. Bad Guya, który miał nieszczęśliwe dzieciństwo? Jak wygląda jego otoczenie i czemu nikt nijak na niego nie próbuje wpłynąć?

Dziewic pisze...

Fajny tekst, lubię takie filozoficzne analizy "popkultury".
Mam dosyć... hmm... specyficzne pytanie. Jak byś ocenił rolę autora? Świadomie skonstruował on taki system władzy z intencją zasugerowania czegoś, czy raczej chciał napisać "dobre fantasy" i przy okazji przemówiły przez niego pewne nieuświadamiane "struktury"? (Bo np. saga Oka Jelenia Pilipiuka wydaje mi się celowo "upolityczniona".)

Trikster pisze...

Dzięki za komenty. :)

Fat:
Motywy działania Ostatniego Imperatora są dla mnie na razie nie do końca znane, ale z tego, co zrozumiałem z opisów, wyjaśniają się w drugiej części. Na razie mam inne lektury (teraz czytam np. Grę o tron :), ale nie mam wątpliwości, że zajrzę. W ogóle zagadka Ostatniego Imperatora jest poprowadzona niesamowicie inteligentnie, a na sam koniec książki aż masz ochotę krzyknąć: "Ja chcę już wiedzieć". :) Zdecydowanie jednak nie jest po prostu "zły" - na horyzoncie czai się większe niebezpieczeństwo, ale czym ono jest - nie mam pojęcia jak na razie. Można by powiedzieć, że jego działania podyktowane są duchem dziejów, a on sam jest postacią, jak rozumiem, wyjątkowo tragiczną. Ale nie chcę Ci spoilować, poczytaj, bo warto.

Dziewic:
Dobre w sumie pytanie. :) Z tego, co rozumiem z jego wypowiedzi gdzie indziej Sanderson celowo skupił się na przedstawieniu wyczerpującej koncepcji magii, a połączył ją z rasizmem, bo odpowiadało to jego idei świata, w którym toczy się akcja. A więc magia i rasizm bez wątpienia były świadome. Z władzą sprawa nie jest tak prosta. Nie da się ukryć, że Ostatni Imperator jest władcą i że sprawuje władzę, i że jego władza jest wszechogarniająca, nie jestem tylko pewien, czy zdawał sobie sprawę z jej skomplikowania i częściowej "niewidoczności". Wydaje mi się, że nie i że Foucaulta nie znał tym bardziej, że władza jest w książce ujmowana bardziej "klasycznie", na wzór średniowieczny. Dopiero między wierszami można znaleźć ciekawsze smaczki, ale chwała autorowi za to, że w ogóle są (niezależnie od tego, czy wstawił je świadomie, czy nie). :)

Prześlij komentarz

Polub blogaska