niedziela, 23 stycznia 2011

O intentio operisologii cz. 6

Krytyka
Sama koncepcja intencji dzieła w żadnym razie nie spotkała się z jednoznacznym przyjęciem. Jedni krytycy byli jej przychylni. Są to w szczególności studenci Eco z Uniwersytetu Bolońskiego. Inni, jednakże, zwracali uwagę na pewne wyraźne niedomagania i niedociągnięcia. Z jednej strony bowiem, intentio operis wpisuje się w szerszy nurt interpretacji antyesencjalistycznej, czyli głoszącej, że nie istnieje wewnętrzna natura czy esencja – w tym przypadku: dzieła – że należy porzucić marzenia o możliwości dojścia do leżącej u podstaw dzieła struktury, odnalezienia uniwersalnych i obiektywnych znaczeń oraz zaprezentowania kody deszyfrującego każdy tekst. Eco można nawet uznać za jednego z prekursorów krytyki recepcji czytelniczej (reader-response criticism), szkoły interpretacji postulującej skoncentrowanie się na czytelniku, którego rola polega na tworzeniu dzieła w procesie interpretacji. Czytelnik odgrywa tutaj funkcję twórczą, produkuje swoje własne, niekiedy unikalne odczytanie tekstu. Z drugiej jednak, intencja dzieła skażona jest elementami właściwymi dla esencjalizmu, z pochodzenia typowego dla oświecenia. Esencjalizm, a contrario, stoi na stanowisku, że dzięki odpowiedniej procedurze możliwe jest znalezienie właściwej natury (esencji) rzeczywistości, stworzenie jakiegoś nadsłownika. Elementy te zostały poddane słusznej krytyce. To właśnie nimi zajmę się poniżej, analizując je z przyjętej na samym początku perspektywy postmodernistycznej.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

O intentio operisologii cz. 5

Autor i jego intencja
Przejdę teraz do zbadania istoty intencji autora. Jak napisałem wcześniej, jest to taka strategia interpretacyjna, która za swojego bohatera uznaje autora. Istotne w tym kontekście wydaje się zauważenie, że mowa jest o autorze empirycznym, czyli o osobie, która napisała tekst, o twórcy dzieła, a więc o tej postaci, która odpowiedzialna jest za nadanie tekstowi niejako „zastanego kształtu”. Nazwisko autora jest, jakby nie spojrzeć, nazwą własną. Nie jest ono wyłącznie odniesieniem (reprezentacją), lecz spełnia również inne funkcje. Obejmuje ono bowiem rozliczne deskrypcje. Umberto Eco to nie tylko Umberto Eco (desygnat), lecz także – pierwszy profesor semiotyki, autor Imienia Róży, najbardziej znany semiolog, znawca literatury hermetycznej (hermetyki), twórca koncepcji dzieła otwartego, właściciel 50 tys. książek, i tak dalej (deskrypcje). Nie jest ono, jednakże, samą deskrypcją ani samym desygnatem. Stwierdzić raczej trzeba, że sytuuje się na granicy między jednym a drugim; innymi słowy – nie jest to zwyczajna nazwa własna.
środa, 12 stycznia 2011

Randall G. Holcombe: Własność wspólna w anarchokapitalizmie

Rozważania na temat natury anarchokapitalizmu przebiegały zwykle przy założeniu, że wszelka własność w anarchokapitalizmie będzie pozostawać w rękach prywatnych. Literatura wyjaśnia, jak międzyosobowe umowy mogą zastąpić wszystkie funkcje, jakie spełnia państwo; autorzy tacy, jak Rothbard (1973), Friedman (1989) czy Benson (1990) bardzo przekonująco argumentują, że takie umowy znacznie lepiej niż rząd wypełnią zadania produkcji wszystkiego, na co rząd ma wyłączność – poczynając od zapewniania usług policyjnych przez drogi oraz prawo i sądy na wojskowości kończąc. Prace te zaakceptowane tutaj będą bez żadnego dowodu; artykuł ten ma na celu przyjrzenie się wyłącznie jednemu aspektowi społeczeństwa anarchokapitalistycznego: istnieniu własności wspólnej. Sądzimy, iż założenie, że każda własność pozostawać będzie w rękach prywatnych, jest nieuprawnione, ponieważ wszelka własność może być posiadana wspólnie, co przedstawimy poniżej; co więcej, libertariańska etyka nie pozwala na zawłaszczenie własności wspólnej. W skrócie, artykuł ten opisuje źródła własności wspólnej w anarchokapitalizmie.
niedziela, 9 stycznia 2011

O intentio operisologii cz. 4

Dwie intencje
Jeśli intentio operis jest w miarę jednoznaczne i określone (choć nijak nie zmienia to faktu nieuchwytności tego pojęcia), sytuacja ma się zgoła inaczej z pozostałymi dwoma intencjami. Napotykamy tu problemy natury rozmaitej, począwszy od ekwiwokacji, poprzez wieloznaczność aż do trywialności. Nie oznacza to jednak, że próba uchwycenia sensu tych zjawisk będzie z góry skazana na porażkę. Wręcz przeciwnie – jak postaram się udowodnić, dokładne rozważenie intencji czytelnika i intencji autora da mi lepszy wgląd nie tylko w intencję dzieła, ale także w samą działalność interpretacyjną.

Polub blogaska

Wystąpił błąd w tym gadżecie.