środa, 29 grudnia 2010

O intentio operisologii cz. 3

Intentio, intencja, intention, die Intention, Намерение
Na początek zajmę się kwestią samej intencji. Słownik języka polskiego definiuje intencję jako „zamiar, zamysł, cel działania, chęć, myśl, pragnienie”. Wymienienie tych synonimów nakierowuje nas na odpowiedni trop, choć jednocześnie będzie mylące, bo intencja nie jest żadnym z nich. Jej znaczenie obejmuje bowiem każdy z nich po trochu, lecz w gruncie rzeczy żadne z tych określeń nie jest adekwatne do opisu tego zjawiska. Intencja nie jest zamiarem, zamysłem czy celem działania, gdyż ujęcie to implikowałoby, że intencja jest określonym projektem przedsiębranym przez kogoś, żeby coś osiągnąć (znaczenie takie można by co prawda przyjąć, choć nie będzie ono odnosić się do wszystkich interpretacji). Nie jest także chęcią, myślą ani pragnieniem z tego prostego powodu, że pojęcia te odnoszą się do zupełnie innych sfer życia człowieka, odpowiednio do dążeń, umysłu i marzeń. A interpretacja nie dąży do niczego ani nie posiada umysłu czy pragnień.

Nie można także utożsamić intencji z interpretacją. Interpretacja jest ogólnym terminem na tworzenie znaczenia czegoś, a skoro mówimy o różnych intencjach, to nie mówimy o jednej możliwej interpretacji (wielość nie jest jednością). Najlepiej będzie jak zestawimy pojęcie „intencji” ze strategiami interpretacyjnymi. Intencją nazywać będę bowiem właśnie taką strategią, która ma nas doprowadzić do wyprodukowania tego znaczenia. Strategia taka może nie mieć sama przez się celu rozumianego jako wyprodukowanie konkretnego znaczenia, choć nadużyciem byłoby stwierdzenie, że będzie ona wtedy bezcelowa; intencji nie będziemy definiować teleologicznie, bo zgodnie z przedstawionym tutaj rozumieniem cel nie należy do elementów konstytuujących intencję. Zaznaczyć trzeba także, że intencją nie będzie każda strategia interpretacyjna, lecz wyłącznie taka strategia interpretacyjna, która zmierza do wyrażenia jednego z trzech, w zależności od podejścia, ujęć. Intencję nazwać możemy również strategią semiotyczną, czyli taką, która produkuje znaczenia właściwe dla tekstu.
Otrzymałem zatem definitywną definicję intencji. Jest to, jak napisałem powyżej, strategia interpretacyjna, która wyraża to, co na myśli ma główny bohater interpretacji. Wyróżniamy trzech takich bohaterów: autora (intentio auctoris), dzieło (intentio operis) i czytelnika (intentio lectoris). Każde z tych stanowisk koncentruje się na innych aspektach teksu (sensu largo, czyli w znaczeniu, które podałem wcześniej w artykule), przedstawia inne założenia i prezentuje całkowicie odmienne podejście od swoich alternatyw.
Po tej analizie przedpola semantycznego przejdę do bardziej szczegółowego zarysowania tych trzech intencji. Rozpocznę od intencji dzieła, gdyż po pierwsze posłuży mi ona za swego rodzaju punkt wyjścia, z którego będę mógł przeprowadzić dalsze rozważania; po drugie, powszechnie uznaje się ją za trzecią drogę, punkt kompromisowy między dwoma pozostałymi intencjami, który bierze to, co najlepsze z obu, omijając ich wady; oraz po trzecie, tytuł artykułu zdaje się sugerować, że to ona jest przedmiotem mojego badania, w związku z czym warto w końcu udowodnić, że tak faktycznie jest.

Intencja dzieła
Głównym teoretykiem intentio operis jest włoski semiolog, powieściopisarz i krytyk literacki Umberto Eco. Swoje przemyślenia na ten temat wyraził najbardziej precyzyjnie w pracy „Interpretacja i nadinterpretacja” (1992), choć pierwsze wzmianki, nie bezpośrednio, zawarł już w książce „Dzieło otwarte” z 1962 r. Ja jednak, ze względu na przejrzystość, skoncentruję się wyłącznie na tej pierwszej pracy.
Samo pojęcie intencji dzieła jest niezwykle trudne do zdefiniowania i nieuchwytne. Świadczy o tym chociażby fakt, że Eco nie podaje definicji tego terminu. Czyni jednak próby zdefiniowania go negatywnie, tj. stwierdzając, że występują takie przypadki, gdy daną interpretacją można uznać za złą, co dowodzić ma, że tekst może mieć takie sensy, które są adekwatne i nieadekwatne. Przypadki takie nazywa nadinterpretacją. Interpretacja, to prawda, mówi, jest nieograniczona, nie ma końca; jak pisze: „interpretacja jest nieokreślona. Próba znalezienia ostatecznego znaczenia prowadzi do konstatacji, że znaczenie bez końca wymyka się i ucieka”. Dzieło jest otwarte; bez wątpienia kluczową rolę w procesie interpretacji odgrywa interpretator (czytelnik). Jednakże, dodaje następnie, że istnieją gdzieś pewne kryteria, które te interpretację ograniczają, kryteria oszczędności, które sprawiają, że „pewne hipotezy wydadzą się ciekawsze od innych”. Tekst nie może oznaczać wszystkiego, bo oznaczałoby to, że działanie polegająca na interpretowaniu byłoby pozbawione sensu, że w tekście nie ma nic do znalezienia i uszanowania. Nadinterpretacja jest taką interpretacją, która nie pasuje do dzieła, nie jest spójna z pozostałymi fragmentami dzieła; jest wymuszona, nienaturalna i sztuczna. Nadinterpretując naciągamy znaczenia słów, stosujemy metody wręcz paranoiczne, żeby osiągnąć pożądany efekt.
Nie mamy jednak jasno określonych kryteriów dobrej interpretacji, czyli takiej interpretacji, która byłaby zgodna z intencją dzieła. Eco wymienia jedynie dwie zasady, które mogą pomóc nam w wybraniu pewnej interpretacji z nieskończonej liczby innych: są to zasada oszczędności i zasada spójności. Pierwsza stanowi, zgodnie z brzytwą Ockhama, że najlepsza jest taka interpretacja, która osiąga dany efekt przy wykorzystaniu minimum środków. Druga zaś mówi, że interpretacja będzie mogła być przyjęta, gdy zostanie potwierdzona interpretacją innego fragmentu i, odwrotnie, będziemy musieli ją odrzucić, gdy inny fragment jej zaprzeczy.
Według Eco związek między czytelnikiem a dziełem jest dialektyczny. Eco przyznaje, że to do gestii czytelnika należy odczytywanie dzieła, że nie ma żadnej innej instancji, która dzieło może zinterpretować. Stwierdza wręcz:
O intencji dzieła można zatem mówić tylko jako o rezultacie domysłu czytelnika. Inicjatywa czytelnika polega w gruncie rzeczy na postawieniu domysłu co do intencji tekstu. Tekst jest mechanizmem, który ma za zadanie wytworzyć swego modelowego czytelnika. [...] Czytelnik empiryczny jest tylko aktorem stawiającym domysły co do postulowanego przez tekst rodzaju czytelnika modelowego. Ponieważ intencją tekstu jest w gruncie rzeczy wytworzenie Czytelnika Modelowego, który potrafi formułować co do niego domysły, inicjatywa czytelnika modelowego polega na wymyśleniu Autora Modelowego, który nie jest tożsamy z autorem empirycznym, lecz, w ostatecznym obrachunku, z intencją tekstu. Tekst jest zatem czymś więcej niż parametrem wykorzystywanym do potwierdzenia interpretacji: tekst jest przedmiotem budowanym przez interpretację, która ma postać zamkniętego koła, ponieważ potwierdza się na podstawie tego, co sama zbuduje.

Zwrócić trzeba jeszcze uwagę na fakt, że intencja dzieła bierze pod uwagę ogólnie przyjęte konwencje stylistyczne, a więc, że jest konwencjonalna. Przykładowo, zwrot „pewnego razu” sugeruje, że interpretowanym dziełem będzie bajka. Na tej podstawie Eco przeprowadza rozróżnienie między interpretacją a użyciem dzieła. Interpretacja uwzględnia zaplecze kulturowe i językowe dzieła, użycie zaś nie będzie ograniczone kontekstem, lecz pozwalać będzie na nieograniczoność odczytań.

PDF

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Polub blogaska