środa, 29 grudnia 2010

O intentio operisologii cz. 3

Intentio, intencja, intention, die Intention, Намерение
Na początek zajmę się kwestią samej intencji. Słownik języka polskiego definiuje intencję jako „zamiar, zamysł, cel działania, chęć, myśl, pragnienie”. Wymienienie tych synonimów nakierowuje nas na odpowiedni trop, choć jednocześnie będzie mylące, bo intencja nie jest żadnym z nich. Jej znaczenie obejmuje bowiem każdy z nich po trochu, lecz w gruncie rzeczy żadne z tych określeń nie jest adekwatne do opisu tego zjawiska. Intencja nie jest zamiarem, zamysłem czy celem działania, gdyż ujęcie to implikowałoby, że intencja jest określonym projektem przedsiębranym przez kogoś, żeby coś osiągnąć (znaczenie takie można by co prawda przyjąć, choć nie będzie ono odnosić się do wszystkich interpretacji). Nie jest także chęcią, myślą ani pragnieniem z tego prostego powodu, że pojęcia te odnoszą się do zupełnie innych sfer życia człowieka, odpowiednio do dążeń, umysłu i marzeń. A interpretacja nie dąży do niczego ani nie posiada umysłu czy pragnień.
sobota, 25 grudnia 2010

O intentio operisologii cz. 2

Komunikacja za pomocą znaków
Widzimy zatem, że podstawowym tworem kultury jest znak. To właśnie znak, będąc korelatem znaczącego i znaczonego, służy jako podstawowa jednostka sensu. Ujmując inaczej, za Barthesem, znak składa się z materii (znaczącego, signifiant) oraz z ideologii (znaczonego, signifié). Materia nie ogranicza się tu jednak wyłącznie do obrazu akustycznego ani nie jest czymś danym, istniejącym przed samym znakiem; jest to po prostu substrat zmysłowy znaku. Ideologia zaś to pojęciowa nadbudowa materii. Nie znaczy to, jednakże, że materia istnieje niezależnie od ideologii. Stwierdzić trzeba raczej, że są to dwa aspekty tego samego zjawiska, dopełniające i uzupełniające się, a nie wykluczające. W skrócie: to dwie strony tej samej monety.
sobota, 18 grudnia 2010

O intentio operisologii cz. 1


Tekst „as a kind of writing”
Żyjemy w świecie tekstów. Teksty zewsząd nas otaczają, stykamy się z nimi niemal na każdym kroku. Jesteśmy uwikłani w teksty w tym znaczeniu, że w obecnej, wysoko zinformatyzowanej rzeczywistości, obcowanie z tekstem jest jednym z najbardziej fundamentalnych zajęć człowieka współczesnego w świecie zachodnim. Teksty nas obejmują, opisują w takim samym stopniu, co my obejmujemy, opisujemy teksty – owa dwustronna relacja (choć nie dwustronne determinowanie) implikuje, że to teksty wpływają nas, tak jak my wpływamy na teksty. W naszej kulturze, kulturze zorientowanej tekstowo, rządzi nie tyle system reguł, co „repertuar tekstów, narzucający modele zachowania”. W wyniku tej naszej działalności kulturotwórczej powstaje „coś w rodzaju mgławicy treści”, nieznanej nam reguły, która pozwala nam na produkowanie kolejnych teksów.
sobota, 11 grudnia 2010

Preludium

Bloga czas zacząć. Po co? Dobre pytanie, ale proszę zadać je nie mi, tylko znajomym, którzy mnie namawiali. Ja jestem tylko uległym sługą.

Mój zamysł jest następujący. Na blogu umieszczać będę wpisy pogrupowane tematycznie, tzn. dany cykl wpisów poświęcony będzie jednemu tematowi. Później chciałbym, żeby z tych wpisów powstało coś na kształt artykułu, który znajdzie się w zakładce „Cykle” na samej górze. Nie będzie jednak tak, że w międzyczasie nie będę zajmował się innymi tematami. Żeby jednak było wiadomo, co jest przerywnikiem, a co głównym przedstawieniem, każdy wpis ten rodzaju będzie oznaczony jako „interludium”.

Blog będzie głównie filozoficzny (chyba). Jego „filozoficzność” będzie raczej dość frywolna; można by powiedzieć – Nietzscheańska. Nie uświadczy się tu bowiem żadnej z trzech klasycznych podpór myślenia filozoficznego, tj. spójnej argumentacji, precyzyjnego języka ani stanowczej konkluzywności (za Markowskim). Znaczy: mam nadzieję, że się nie uświadczy, bo być może bakcyl oświecenia zbyt mocno mnie ugryzł. :) Chociaż trzymać się będę raczej filozofii, nie literatury, więc pewna forma, właściwa artykułom, zostanie zachowana. Czasem może zdarzyć się, że notkę poświęcę innej dziedzinie, np. ekonomii czy historii. Ale to raczej sporadycznie, a biorąc pod uwagę fakt, że pisać będę raczej sporadycznie być może w ogóle nic na ten temat nie skrobnę. Tak tylko uprzedzam.

Pierwszy z cyklów dotyczyć będzie koncepcji intentio operis u Umberto Eco. To będzie mój pierwszy temat nie tylko dlatego, że to szalenie interesujące, ale również z tego powodu, że jest to dla mnie swego rodzaju punkt wyjścia. Jako że codziennie każdy z nas spotyka się z tekstami, warto rozważyć, jaka interpretacja będzie najodpowiedniejsza.

Kolejne cykle na razie w głowie. Jak nie przejdzie mi ochota również wklepię je tutaj. A więc zapraszam do lektury!

Polub blogaska